Canon 400D i Canon 40D kupili już pierwsi amatorzy fotografii. Czy mogą być zadowoleni?

grudzień 25th, 2007 by dawidlasocki

Canon EOS 40D. Jakiś czas temu odbyła się premiera niemało wyczekiwanego następcy EOS-a 30D, aparatu Canon EOS 40D. Musimy powiedzieć, że jest co testować. O ile poprzednik nie różnił się tak bardzo w stosunku do EOS-a 20D, to tym razem postępy są bardzo istotne. Wiadomo nie mamy na myśli tylko większą rozdzielczość matrycy, ale również wiele najnowszych rozwiązań zaczerpniętych z najwyższych modeli lustrzanek producenta.

Na kolejnego po EOS-a 30D przyszło nam wyczekiwać półtora roku. Dlatego należałoby napisać, że na nowy model czekaliśmy 3 lata – tyle czasu upłynęło właśnie od pojawienia się EOS-a 20D. Napomnijmy, że różnice między 20D a 30D były na tyle małe, że trudno dało się rozmawiać o ewidentnie odmienionym aparacie. Dokładnie można określić tylko 3 cechy znaczące dla użytkowników: punktowy pomiar światła, większy ekran i umieszczenie trybu PictureStyles. Jednakże najbardziej znaczący fragment aparatu - matryca – pozostała bez zmian. Na pewno miłośnicy systemu EOS pozostali rozczarowani. Tutaj jest dużo lepiej. Można bez obaw powiedzieć, że Cannon 40D dołącza do produktów producenta unikatową jakość nie tylko w związku z matrycą o wyższej rozdzielczości. Jednakże nasuwa się na myśl pewien smutny szczegół. 3 dni po ukazaniu się EOS-a 40D odbyła się odsłona między innymi Nikona D300. Szczęście zwolenników Canona przebiegała krótko – posunięciem technicznym D300 deklasuje “czterdziestkę”. I choć trzeba oznajmić, że to aparat odrobinę lepszy od EOS-a, to i tak odmienność co najmniej 1 klasy nie najkorzystniej świadczy o możliwości odkrycia kroków konkurentów.

Wróćmy jednak do najnowszych rozwiązania dodanych w EOS-ie 40D. Nareszcie mamy do czynienia z nowym sensorem. Posiada on tutaj rozdzielczość 10,1 Mp. Czy to niemało? Chyba nie, zauważając, że Canon 400D z relatywną matrycą miał swój debiut niemal rok temu. Spodziewaliśmy się tutaj rozdzielczości na poziomie 12 Mp. Tutaj pocieszając trzeba od razu powiedzieć, że w odniesieniu do 30D można oczekiwać dobrego odwzorowania półtonów, a to z tego zwykłego faktu, że zastosowano 14-bitowy przetwornik analogowo-cyfrowy (wcześniej było przetwarzanie 12-bitowe). Zaczynając od produktu 400D Canon rozpoczął wprowadzać do swoich aparatów system czyszczenia matrycy. Nie pominęło to oczywiście opisywanego produktu. Następną nowością, która przybliża 40D do lustrzanek dla profesjonalistów, jest powiększenie szczelności korpusu. Wreszcie wytrzymałość na pogodę i kurzenie nie odnosi się do tylko lustrzanek linii 1D i 1Ds. Jednakże po precyzyjnym zapoznaniu się z elementami zabezpieczającymi zauważamy pewne wątpliwości co do ich skuteczności. Powinniśmy również wspomnieć o podglądzie na żywo, który pojawił się także w obu nowych “jedynkach”. W odróżnieniu od nich w 40D są możliwości korzystać z autofokusa. To bardzo istotne, gdyż określenie ostrości tylko na podstawie obserwacji obrazu na wyświetlaczu LCD nie wystarczy, również pomimo wielokrotnego powiększenia dowolnego elementu.

Posted in grafika, sport i turystyka, hobby i rozrywka, edukacja i nauka | No Comments

//