Canon Power shot G9
marzec 6th, 2008 by radoslaw.sCanon PowerShot G9 – Niemal cały rok po przedstawieniu Canon power shot g9 producent przedstawił jego kolejnego przedstawiciela serii PowerShot. Model PowerShot G9 przejmuje podstawowe cechy poprzedniego modelu, więc stabilizację matrycy, 6-krotne przybliżenie optyczne i manualne tryby ekspozycji, zastępując matrycę na 12-megową, powiększając ekran LCD do 3-calowej przekątnej i przywracając tryb zapisu surowych formatów RAW.
Linia PowerShot G od zawsze była kierowana do zaawansowanego użytkownika. Jej znaczenie pomniejszyło się co prawda troszkę od czasu, kiedy ceny lustrzanek cyfrowych spadły do poziomu znanego minimalnie wcześniej właśnie z segmentu zaawansowanych kompaktów, ale nadal ma dużo użytkowników. Jednakże w przedstawionym około rok temu aparatowi G7 nie dano jednej z najistotniejszych dla profesjonalistów zdolności, czyli możliwości zapisu surowych formatów RAW. Dobrze, że Canon poszedł po rozum do głowy i teraz ta nowość daje opcję RAW. Przedstawiamy model Canon PowerShot G9.
Elementarne cechy pozostały bez zmian w stosunku do poprzedniego modelu – wymiary są identyczne, to samo dotyczy zestawu trybów pracy, rodzajowi obsługi (w tym znanego z lustrzanek pokrętła nawigacyjnego na tylnej ścianie) i systemu optycznej stabilizacji foto. Także zakres przybliżenia jest taki sam (ekwiwalent przedziału 35-210 mm w małym obrazku), jednakże tutaj w związku z inną wielkością matrycy nastąpiła różnica w ogniskowej nominalnej. Nie zmieniło się jednak jego światło - F2.8-4.8.
Pomimo wyraźnego bazowania na poprzedniku PowerShot G9 to jednakże odmienny aparat, który zachowuje zalety G7, aplikując pare nowych rzeczy. Napisaliśmy już o wybłaganej przez użytkowników opcji zapisu RAW-ów. Nowy jest też sensor obrazowy - G9 rejestruje foto i filmy za pomocą matrycy CCD o rozdzielczości 12,1 Mp efektywnych w rozmiarze 1/1,7 cala (G7 - 10 Mp, 1/1,8 cala). Trzeba zauważyć zachowano konieczny już system detekcji twarzy, ale rozwinięto jego efektywność i funkcjonalność. Od tej pory fotograf będzie mógł ręcznie wziąć jedną z twarzy znajdujących się w kadrze (z maks. 35 identyfikowanych przez G9) i podążać za nią także, kiedy zmieni swoje położenie. Wygodę kadrowania poprawi niemały 3-calowy ekran LCD (230 tys. punktów).
Zachowano szybki procesor obrazowy Digic III (nadal najnowszy w cyfrówkach Canona), wizjer lunetkowy pozwalający na kadrowanie przy mniejszym pobieraniu baterii i dostęp do ekwiwalentu ISO 1600. Nie uległ zmianie też przedział czasów migawki (15-1/2500 s) oraz rodzaj nośników pamięci (SD/SDHC). Do niezmiennej listy programów tematycznych oraz manualnych trybów ekspozycji dopisały się też dwa tryby ustawień użytkownika - to następny ukłon w kierunku przyszłych profesjonalistów.
Firma przekonuje, że w odniesieniu do poprzedniego modelu naprawiono nieco wygodę trzymania aparatu – ponoć zmieniono grip, a na bliskiej nam ściance dodano profil na palec. Warto zwrócić uwagę na rozszerzoną funkcjonalność, w odniesieniu o współpracę z dodatkowymi lampami błyskowymi. Canon PowerShot G9 nie tylko ma gorącą stopkę, a także również jest kompatybilny ze sterownikiem Canon Speedlite Transmitter ST-E2, zezwalającym na bezprzewodowe zarządzanie wieloma lampami. W dodatku umożliwiono zmianę właściwości najnowszego flasha Speedlite 580EX II z poziomu menu G9. Dla osób zainteresowanych świetnym obiektywem, polecamy Obiektyw Canon 16-35 2.8 II
Posted in hobby i rozrywka, Bez kategorii |